Do wyjazdu zostało kilka dni, czas załatwiać formalności. Nasza podróż do Meksyku przebiega przez Miami więc najpierw ESTA. ESTA to Elektroniczny System Autoryzacji Podróży – od angielskiego Electronic System for Travel Authorization. Jest to amerykański system, w którym musi zostać zweryfikowana każda osoba chcąca podróżować do USA w ramach Programu Ruchu Bezwizowego. Na szczęście po opłaceniu 14$ od wniosku takie zezwolenie przychodzi po kilku minutach.

Potem pozostałe formalności – wydrukować Formularz obowiązkowego poświadczenia podróży (do USA), Forma Migratoria i deklaracje celną (do Meksyku), umówić się na test dzień przed odlotem i powoli można pakować manatki.
Wybraliśmy też pierwsze noclegi i zarezerwowaliśmy samochód. Na lotnisku w Cancun czekał będzie na nas Volkswagen Gol (tak – Gol, nie Golf) w wersji sedan, pierwszy nocleg spędzimy niedaleko lotniska w samym Cancun – w hotelu Blue Coconut, dwa dwu-osobowe pokoje ze śniadaniami zarezerwowaliśmy za niecałe 70 $.
